Jest krótko po zachodzie słońca. Nad spokojną taflą jeziora pojawiają się pierwsze nietoperze. Z pozoru wszystkie wyglądają tak samo. Szybki lot, niewielkie brązowe sylwetki i błyskawiczne zwroty w pogoni za owadami. Dla większości ludzi to po prostu nietoperze. Dla chiropterologów przez długie lata był to dobrze znany karlik malutki (Pipistrellus pipistrellus). Nikt nie przypuszczał, że wśród tych samych zwierząt od dawna ukrywa się drugi gatunek, niemal niemożliwy do odróżnienia na pierwszy rzut oka.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu odkrycie takiej tajemnicy byłoby praktycznie niemożliwe. Badania opierały się przede wszystkim na odławianiu zwierząt i porównywaniu ich budowy. Mierzono długość przedramienia, uszu, stóp, analizowano uzębienie i ubarwienie. Karliki wyglądały jednak niemal identycznie. Wszystko wskazywało na to, że Europa ma tylko jeden taki gatunek.
Prawdziwy przełom przyniósł rozwój detektorów ultradźwięków. Początkowo były to proste urządzenia pozwalające usłyszeć echolokację, której człowiek normalnie nie odbiera. Z czasem pojawiły się detektory umożliwiające nagrywanie i komputerową analizę sygnałów. Dla chiropterologów oznaczało to zupełnie nowy sposób poznawania nietoperzy. Zamiast patrzeć wyłącznie na ich wygląd, mogli zacząć „czytać” zapisane w ultradźwiękach informacje.
To właśnie wtedy wydarzyło się coś niezwykłego. Badacze rejestrujący głosy zwierząt uznawanych za karlika malutkiego zauważyli, że część z nich emituje sygnały o częstotliwości około 45 kHz, podczas gdy inne niemal zawsze nadają sygnały o częstotliwości około 55 kHz. Początkowo uznano to za naturalną zmienność jednego gatunku. Przecież wszystkie odłowione nietoperze wyglądały niemal identycznie.
Niełatwo jednak zostać chiropterologiem. To nauka, która wymaga ogromnej cierpliwości. Większość badań prowadzi się nocą – wtedy, gdy las zasypia, a nietoperze rozpoczynają swoją aktywność. Za jednym nagraniem stoją często godziny spędzone nad rzeką lub w lesie, setki kilometrów przejechanych między stanowiskami i wiele sezonów terenowych. To właśnie dzięki takiej wytrwałości badacze zauważyli, że różnica w echolokacji powtarza się zbyt często, aby mogła być dziełem przypadku.
Zagadka stawała się coraz bardziej intrygująca. Niezależnie od miejsca badań detektory rejestrowały dwa wyraźnie odmienne typy sygnałów. Wtedy do pracy przystąpili Friedemann Mayer i Otto von Helversen.
Naukowcy postanowili sprawdzić, czy za różnicami w głosie kryje się coś więcej. Każdego odłowionego nietoperza bardzo dokładnie zmierzono. Analizowano długość przedramienia, wielkość uszu, stóp, proporcje czaszki, uzębienie oraz inne cechy budowy. Równocześnie pobierano materiał do badań genetycznych. Dopiero zestawienie wszystkich wyników pozwoliło dostrzec obraz, którego wcześniej nikt nie widział. Zwierzęta różniące się echolokacją miały także odmienny materiał genetyczny, a dokładne pomiary ujawniły subtelne, lecz powtarzalne różnice w budowie ciała. Każda z nich była niewielka, ale razem tworzyły niepodważalny dowód, że pod nazwą jednego gatunku kryją się dwa.
W 2001 roku Friedemann Mayer i Otto von Helversen opublikowali wyniki swoich badań w Biological Journal of the Linnean Society. W ten sposób oficjalnie opisano karlika drobnego (Pipistrellus pygmaeus), który przez ponad dwa stulecia pozostawał ukryty pod nazwą karlika malutkiego (Pipistrellus pipistrellus). Był to jeden z najbardziej spektakularnych przykładów odkrycia gatunku kryptycznego w Europie.
Późniejsze badania wykazały, że oba gatunki różnią się nie tylko echolokacją i materiałem genetycznym. Karlik drobny znacznie częściej żeruje nad jeziorami, stawami i rzekami, natomiast karlik malutki częściej wybiera skraje lasów, parki i tereny zabudowane. Różnią się również głosami godowymi, co pomaga utrzymać odrębność obu gatunków.
Historia odkrycia karlika drobnego pokazała, że rozwój technologii może zmienić sposób, w jaki poznajemy przyrodę. Gdyby nie coraz doskonalsze detektory ultradźwięków, naukowcy prawdopodobnie jeszcze przez wiele lat uznawaliby oba gatunki za jednego nietoperza. Dopiero możliwość dokładnego słuchania echolokacji skierowała ich na właściwy trop, a szczegółowe pomiary i badania genetyczne dostarczyły dowodów. Dziś ta historia jest jednym z najlepszych przykładów, że nawet w dobrze poznanej faunie Europy wciąż można dokonać odkryć, jeśli tylko dysponuje się odpowiednimi narzędziami i cierpliwością, by przez wiele lat zadawać przyrodzie kolejne pytania.
Fot. Maurycy Ignaczak
Źródła
- Mayer F., von Helversen O. (2001). Sympatric distribution of two cryptic bat species across Europe. Biological Journal of the Linnean Society, 74: 365–374.
- Jones G., Van Parijs S.M. (1993). Bimodal echolocation frequencies in pipistrelle bats. Proceedings of the Royal Society B.
- Davidson-Watts I., Walls S., Jones G. (2006). Differential habitat selection by cryptic pipistrelle bats. Biological Conservation, 127: 1–9.
- Russ J. (2012). British Bat Calls: A Guide to Species Identification. Pelagic Publishing.
- Griffin D.R. (1958). Listening in the Dark: The Acoustic Orientation of Bats and Men.


