Każdej jesieni, gdy dni stają się krótsze, a po zachodzie słońca powietrze nabiera chłodu, przed wejściami do jaskiń, dawnych sztolni i innych podziemnych schronień rozpoczyna się zjawisko, które przez ponad sto lat pozostawało jedną z największych zagadek biologii nietoperzy. Z pozoru wszystko wygląda chaotycznie. Z ciemności nadlatują pojedyncze zwierzęta, wykonują kilka szybkich okrążeń przed wejściem, znikają we wnętrzu podziemi, by po chwili ponownie pojawić się na zewnątrz. Jedne odlatują, inne wracają jeszcze tej samej nocy. Dla przypadkowego obserwatora jest to jedynie trudny do zrozumienia nocny spektakl. Dla chiropterologa każda taka noc stanowi początek kolejnego rozdziału opowieści o zjawisku określanym mianem jesiennego rojenia (autumn swarming).
Praca terenowa rozpoczyna się na długo przed pojawieniem się pierwszych nietoperzy. Przy wejściu do sztolni lub jaskini rozwieszane są sieci chiropterologiczne, przygotowywane są detektory ultradźwięków, termometry i higrometry. Każda obserwacja zostanie zapisana – godzina odłowu, gatunek, płeć, wiek, masa ciała, długość przedramienia, stopień otłuszczenia, numer obrączki. Pojedynczy wpis w notatniku wydaje się mało znaczący. Dopiero po wielu latach podobnych obserwacji zaczyna układać się w historię, której nie sposób dostrzec podczas jednej nocy.
Pierwsze naukowe opisy jesiennych zgromadzeń nietoperzy pojawiły się już na początku XX wieku. Badacze zauważali zwiększoną aktywność zwierząt przy wejściach do podziemnych schronień, nie potrafili jednak wyjaśnić jej przyczyn. Ponieważ obserwowano kopulacje, naturalnym wyjaśnieniem wydawało się uznanie rojenia za element okresu godowego. Hipoteza ta dominowała przez wiele dziesięcioleci, choć od początku nie tłumaczyła wszystkich obserwowanych zachowań (Piksa, 2008).
Przełom nastąpił dopiero wraz z rozwojem obrączkowania. Możliwość indywidualnego znakowania nietoperzy pozwoliła śledzić ich przemieszczanie się pomiędzy koloniami rozrodczymi i zimowiskami. Okazało się, że osobniki odławiane podczas jednej nocy przy tym samym hibernakulum często pochodzą z różnych kolonii, niekiedy oddalonych o ponad sto kilometrów. Wyniki te całkowicie zmieniły sposób postrzegania jesiennych zgromadzeń. Przestały być one traktowane jako lokalne wydarzenie związane z jedną kolonią, a zaczęły być postrzegane jako miejsce spotkań osobników należących do wielu populacji (Piksa, 2008).
Szczególnie ważny wkład w rozwój tej wiedzy wniosły badania prowadzone w Karpatach. Analizując aktywność nietoperzy przy wysokogórskich hibernakulach, Piksa (2008) zwrócił uwagę, że obiekty te pełnią znacznie większą rolę niż jedynie funkcję zimowych schronień. To właśnie tam spotykają się osobniki pochodzące z licznych kolonii rozrodczych, tworząc sezonową sieć kontaktów pomiędzy populacjami. Autor podkreślił również, że żadna z istniejących hipotez nie wyjaśnia wszystkich aspektów rojenia. Gody, wymiana genów, poznawanie zimowisk oraz przygotowanie do hibernacji należy raczej traktować jako elementy jednego złożonego procesu niż wzajemnie wykluczające się wyjaśnienia.
Wieczór w terenie szybko pokazuje, jak trudno jednoznacznie interpretować zachowanie nietoperzy. Jeden osobnik przelatuje przed wejściem tylko raz. Inny wielokrotnie wlatuje do wnętrza sztolni i po kilku minutach ponownie pojawia się na zewnątrz. Kolejny zostaje odłowiony, oznaczony i wypuszczony, po czym jeszcze tej samej nocy ponownie trafia do sieci. Każde z tych zachowań wydaje się mieć własną logikę, choć obserwator widzi jedynie niewielki fragment całego procesu.
Badania prowadzone przez Gottfried i współpracowników (2009) pokazały, że wejścia do hibernakulów są intensywnie wykorzystywane już na wiele tygodni przed rozpoczęciem właściwej hibernacji. Nietoperze nie ograniczają się do jednorazowego odwiedzenia podziemi. Wiele osobników wielokrotnie wlatuje do wnętrza obiektu i po krótkim czasie go opuszcza. Aktywność ta utrzymuje się przez znaczną część okresu rojowego, co wskazuje, że hibernakula pełnią funkcję wykraczającą poza samo miejsce zimowania. Autorzy sugerują, że mogą być one wykorzystywane jako miejsca spotkań oraz orientacji przestrzennej, choć dokładne mechanizmy tych zachowań nadal pozostają przedmiotem badań.
Jesień jest dla nietoperzy okresem wyjątkowym również z fizjologicznego punktu widzenia. Zwierzęta muszą w krótkim czasie pogodzić dwa przeciwstawne cele – uczestniczyć w rozrodzie i jednocześnie zgromadzić zapasy energii wystarczające do przetrwania kilku miesięcy hibernacji. Ignaczak i współpracownicy (2019) wykazali, że intensywność aktywności rojowej zależy między innymi od temperatury powietrza, płci oraz kondycji ciała zwierząt. Wyniki te pokazują, że decyzja o podjęciu aktywności nie jest przypadkowa, lecz stanowi kompromis pomiędzy kosztami energetycznymi lotu a korzyściami wynikającymi z udziału w rojeniu.
W ostatnich latach spojrzenie na jesienne rojenie ponownie uległo zmianie. Fraser i McGuire (2023), podsumowując wyniki badań prowadzonych w Europie i Ameryce Północnej, zaproponowali, aby traktować ten okres jako krytyczny etap przejściowy pomiędzy życiem letnim a hibernacją. W ich ujęciu rojenie nie jest pojedynczym zachowaniem, lecz procesem obejmującym rozpad kolonii rozrodczych, przemieszczanie się pomiędzy schronieniami, kojarzenie partnerów, przygotowanie fizjologiczne do zimy oraz utrzymywanie przepływu genów pomiędzy populacjami. Takie spojrzenie dobrze tłumaczy, dlaczego przez wiele lat żadna z wcześniej proponowanych hipotez nie była w stanie samodzielnie wyjaśnić wszystkich obserwowanych zjawisk.
Noc przy wejściu do sztolni dobiega końca. W notatniku przybyło kilkadziesiąt kolejnych rekordów, ale odpowiedzi na najważniejsze pytania wciąż pozostają niepełne. To właśnie z takich pojedynczych nocy, powtarzanych przez wiele sezonów i w wielu różnych miejscach Europy, powstała współczesna wiedza o jesiennym rojeniu. Jest to historia budowana cierpliwie – nie przez jedno odkrycie, lecz przez tysiące obserwacji, z których każda wnosiła niewielki fragment do zrozumienia jednego z najbardziej niezwykłych zjawisk w biologii nietoperzy.
Fot. Maurycy Ignaczak


