Był ciepły sierpniowy wieczór na początku XXI wieku. Na Cergowej Górze zmrok zapadał szybko. W koronach buków milkły ostatnie ptaki, a las powoli oddawał noc we władanie swoim najbardziej skrytym mieszkańcom.
W ramach projektu realizowanego przez Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody „pro Natura” prowadziliśmy odłowy nietoperzy. Jak każdego wieczoru rozstawiliśmy sieci w pobliżu jednej z cergowskich jaskiń. Nigdy nie było wiadomo, jakie gatunki przyniesie noc. Właśnie ta niepewność sprawiała, że każdy odłów był małą przygodą.
Czekając na pierwsze nietoperze, usłyszeliśmy czyjeś kroki. Po chwili z ciemności wyłoniła się postać pustelnika z Pustelni św. Jana z Dukli. Zdziwił nas. Dotarcie do miejsca odłowów nie było łatwe nawet za dnia, a on bez najmniejszego problemu odnalazł nas po zmroku, wspinając się leśną ścieżką prowadzącą przez stok Cergowej.
Usiadł obok nas i z zainteresowaniem przyglądał się kolejnym kontrolom sieci. Nietoperze nazywał swoimi „wiernymi parafianami”.
Mówił, że niemal każdego wieczoru obserwuje je wokół pustelni. Chciał dowiedzieć się o nich jak najwięcej. Z zainteresowaniem słuchał opowieści o każdym gatunku i zadawał pytania, których nie powstydziłby się początkujący chiropterolog.
Nie bez powodu mówił o nich w ten sposób. W kaplicy Pustelni św. Jana z Dukli odkryliśmy kolonię rozrodczą dwóch gatunków – nocka dużego (Myotis myotis) oraz podkowca małego (Rhinolophus hipposideros).
Nasze sieci przynosiły jednak jeszcze jedną niespodziankę, trafiały do nich nocki Bechsteina (Myotis bechsteinii).
W tamtym czasie nie zastanawialiśmy się, jak niezwykłe są takie spotkania. Każdy odłów był kolejnym dniem pracy w terenie. Dopiero wiele lat później, kiedy zaczęłam czytać publikacje poświęcone temu gatunkowi, uświadomiłam sobie, że wielu europejskich chiropterologów przez całe lata badań spotyka zaledwie pojedyncze osobniki. My mieliśmy możliwość obserwować go wielokrotnie podczas jednego sezonu.
Pierwszego nocka Bechsteina pamiętam do dziś. Już po wyjęciu z sieci zwracał uwagę wyglądem. Miał wyraźnie większe uszy niż większość znanych mi nocków. Nie były tak imponujące jak u gacków, ale wystarczyło jedno spojrzenie, by wiedzieć, że trzymamy w rękach coś wyjątkowego. Do tego duże, ciemne oczy, jasny spód ciała i ciepłobrązowy grzbiet sprawiały, że trudno było pomylić go z innym gatunkiem. Takie cechy opisują również Dietz i Kiefer (2020), podkreślając, że nocek Bechsteina wyróżnia się stosunkowo długimi uszami oraz szerokim pyskiem, przystosowanym do charakterystycznego sposobu zdobywania pokarmu.
Ważył niewiele – zaledwie od 7 do 12 gramów. A jednak właśnie ten niewielki ssak od dziesięcioleci pozostaje jednym z najbardziej zagadkowych mieszkańców europejskich lasów.
Większość swojego życia spędza tam, gdzie człowiek zagląda rzadko. Nie poluje nad miejskimi stawami ani wokół latarni, gdzie łatwo obserwować karliki. Nie zakłada kolonii na strychach kościołów, które można regularnie kontrolować. Jego światem są stare lasy liściaste i mieszane, pełne dziuplastych buków i dębów. Tam odpoczywa, wychowuje młode i zdobywa pokarm (Meschede i Heller, 2000; Dietz i Kiefer, 2020).
Być może właśnie dlatego przez długi czas pozostawał jednym z najsłabiej poznanych europejskich nietoperzy. Badania prowadzone w zwartym lesie są znacznie trudniejsze niż obserwacje gatunków związanych z budynkami lub otwartymi przestrzeniami. Dopiero zastosowanie telemetrii radiowej pozwoliło naukowcom śledzić codzienne wędrówki nocków Bechsteina i odkrywać tajemnice ich życia (Kerth i König, 1999).
Życie nocka Bechsteina toczy się w rytmie starego lasu. Gdy zapada zmrok, opuszcza dziuplę i niemal natychmiast znika między drzewami. Nie wylatuje nad otwarte przestrzenie. Nie krąży nad wodą ani nad leśnymi drogami. Trzyma się wnętrza drzewostanu, gdzie gęste korony ograniczają światło księżyca, a między pniami kryją się tysiące bezkręgowców.
W przeciwieństwie do wielu innych europejskich nietoperzy nie poluje wyłącznie na owady schwytane w locie. Bardzo często wykorzystuje technikę określaną przez naukowców jako gleaning. Powoli przelatuje między gałęziami, a następnie z niezwykłą precyzją zdejmuje zdobycz z liści, gałązek lub pni drzew. W jego diecie dominują chrząszcze, pająki, gąsienice, prostoskrzydłe i inne bezkręgowce żyjące na roślinach (Meschede i Heller, 2000; Dietz i Kiefer, 2020).
Taki sposób zdobywania pokarmu wymaga wyjątkowych umiejętności. Nocek Bechsteina ma szerokie skrzydła, dzięki którym potrafi bardzo wolno lecieć i wykonywać niezwykle precyzyjne manewry między gałęziami. Potrafi na ułamek sekundy niemal zawisnąć w powietrzu, aby pochwycić zdobycz. To przystosowanie sprawia, że znakomicie radzi sobie w gęstym lesie, ale jednocześnie rzadziej wykorzystuje otwarte przestrzenie, gdzie dominują inne gatunki nietoperzy (Norberg i Rayner, 1987; Dietz i Kiefer, 2020).
Przez wiele lat naukowcy wiedzieli o nim zaskakująco niewiele. Powód był prosty – większość życia spędza tam, gdzie człowiek zagląda rzadko. Kryje się w dziuplach wysoko nad ziemią, poluje wśród koron drzew i unika otwartych przestrzeni. Dopiero rozwój telemetrii radiowej pozwolił śledzić jego codzienne wędrówki i odkrywać kolejne elementy jego biologii (Kerth i König, 1999).
Badania wykazały, że kolonie rozrodcze nie korzystają z jednej dziupli przez cały sezon. Samice regularnie przenoszą się pomiędzy różnymi kryjówkami. W ciągu jednego lata mogą wykorzystywać nawet kilkadziesiąt dziupli, zmieniając miejsce pobytu co kilka dni (Kerth i König, 1999; Meschede i Heller, 2000).
Na pierwszy rzut oka może wydawać się to dziwne. Dlaczego opuszczać bezpieczną kryjówkę?
Najprawdopodobniej dzięki temu ograniczają rozwój pasożytów, zmniejszają ryzyko wykrycia przez drapieżniki oraz mogą wybierać dziuple o najbardziej odpowiedniej temperaturze dla rozwijających się młodych (Kerth i König, 1999).
Takie zachowanie sprawia, że nocek Bechsteina potrzebuje nie pojedynczych starych drzew, lecz całego ich systemu.
To pokazuje, jak ważne jest zachowanie ciągłości starych drzewostanów. Nocek Bechsteina nie pojawi się tam, gdzie stare drzewa pozostawiono jedynie punktowo. Potrzebuje lasu, w którym od pokoleń nie brakuje dziuplastych buków i dębów. Dlatego planując gospodarkę leśną, trzeba myśleć z dużym wyprzedzeniem. Drzewo, które za sto czy sto pięćdziesiąt lat stanie się kryjówką nietoperzy, rośnie już dzisiaj. To od decyzji podejmowanych obecnie zależy, czy przyszłe pokolenia nocków Bechsteina nadal będą miały gdzie żyć (Meschede i Heller, 2000; Dietz i Kiefer, 2020).
Choć badania prowadzone przez Geralda Kertha i wielu innych chiropterologów przyniosły ogromny postęp w poznaniu biologii tego gatunku, nocek Bechsteina nadal skrywa wiele tajemnic. Wciąż nie wiemy, jak liczna jest jego populacja w Polsce i jak zmienia się w różnych regionach kraju. Nadal próbujemy zrozumieć, dlaczego jedne dziuple wybierane są częściej od innych, jak młode uczą się poruszać po rozległych kompleksach leśnych oraz jaki wpływ na przyszłość tego gatunku będą miały zmiany klimatu i przekształcenia lasów. Nie znamy również odpowiedzi na pytanie, jak duże i jak połączone ze sobą muszą być kompleksy starych lasów, aby zapewnić trwałe przetrwanie jego populacji. Każde kolejne badania przynoszą nowe odpowiedzi, ale jednocześnie stawiają następne pytania.
Fot. Maurycy Ignaczak
Literatura
Dietz C., Kiefer A. (2020). Bats of Britain and Europe. Bloomsbury Wildlife.
Kerth G., König B. (1999). Fission, fusion and nonrandom associations in female Bechstein’s bats (Myotis bechsteinii). Behaviour, 136, 1187–1202.
Kerth G., Perony N., Schweitzer F. (2011). Bats are able to maintain long-term social relationships despite the high fission–fusion dynamics of their groups. Proceedings of the Royal Society B, 278, 2761–2767.
Meschede A., Heller K.-G. (2000). Ökologie und Schutz von Fledermäusen in Wäldern. Bundesamt für Naturschutz.
Norberg U.M., Rayner J.M.V. (1987). Ecological morphology and flight in bats (Mammalia; Chiroptera): wing adaptations, flight performance, foraging strategy and echolocation. Philosophical Transactions of the Royal Society B, 316, 335–427.


